|
Jesteśmy w Belgii, a jeśli dziś Dzień Służby Celnej, to warto sporządzić listę najdziwniejszych rzeczy jakie próbowano przemycić. Czasem skutecznie.
10. Pająki. Zapewne wiecie, a jeśli nie wiecie, to za chwilę się przekonacie, że najczęstszym obiektem dziwnych prób przemytu są zwierzęta. Nikogo nie dziwią już więc próby szmuglowania krokodyli, ptaków czy pająków. Chyba że pająków tych jest 1000. Tyle ośmionogich zwierzaków, w tym część jadowitych, w listopadzie 2009 roku starał się wywieźć z Brazylii właściciel jednego z londyńskich sklepów zoologicznych. Pająki schowane były w walizkach, a przemyt odkryto po ich prześwietleniu. Spróbujcie sobie zwizualizować, co stałoby się, gdyby udało się je wnieść na pokład i część ładunku okazała się nie do końca szczelna. 9. Ser. Na przejściu między Meksykiem a USA prześwietlono pikapa 38-letniego mężczyzny i okazało się, że samochód za siedzeniami ma sekretne schowki, których nie powstydziłby się Han Solo. Jako, że było one wypełnione ładunkiem, którego nie zgłosił celnikom, pogranicznicy byli przekonani, że udało im się złapać przemytnika narkotyków. Byli blisko, bo facet rzeczywiście przemycał, ale nie dragi, a 18 kilo sera. Okazuje się, że nie był to przypadek odosobniony - w marcu tego roku w podobnych okolicznościach w El Paso złapano dwóch mężczyzn, którzy usiłowali wwieźć do Stanów przeszło 45 kilogramów sera. I tu powstaje pytanie - czy proceder ten oznacza, że w meksykański ser jest taki rewelacyjny czy amerykański tak paskudny. 8. Węże. Prawdziwą mistrzynią w tym sporcie była pewna Dunka, którą postanowiono dokładnie skontrolować na lotnisku w Sztokholmie, gdyż podejrzenia wzbudziło to, jak drapała się w okolicach klatki piersiowej. Okazało się, że luzy w staniku wypełnia jej 75 młodych węży. Jej wyczyn na początku września 2010 pobił Malezyjczyk, który może nie okazał się lepszy pod względem jakości, ale ilości na pewno. Pod względem pecha też - na lotnisku w Kuala Lumpur pękła mu torba, z której wypełzło 95 boa dusicieli. 7. Serwale i karakal. Pod tymi nazwami nie kryją się jednostki zergów, mające pojawić się w dodatku do ''Starcrafta II'', ale zagrożone wyginięciem drapieżniki z rodziny kotowatych. Zazwyczaj zamieszkują Afrykę, ale w marcu 2010 pojawiły się na Okęciu, gdzie przyleciały ze Stanów w paczce, po którą zjawił się pewien Łotysz. Adresat twierdził, że to zwykłe koty domowe. Wolimy nie myśleć, co zazwyczaj hoduje się w łotewskich domach. 6. Kangury i kucyki. Jeśli wydaje Wam się, że powyższe przedmioty kontrabandy były dziwne, to co powiedzieć o znalezisku dokonanym przez celników na przejściu w Hrebennem? Pod koniec 2008 w autobusie z Warszawy do Lwowa znaleźli oni dwa kangury, pięć kucyków i 11 ptaków. Zwierzęta były podobno zaprawionymi podróżnikami, gdyż przybyły aż z Belgii. 5. Fałszywa woda święcona. W 2008 roku na przejściu między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi psy wykrywające narkotyki wskazały bagaż pewnego mężczyzny, który twierdził, że wiezie 42 butelki wody święconej, którą wraz z innymi dewocjonaliami kupił w ojczyźnie hokeja. Najwyraźniej woda po kontakcie z pierwiastkiem boskim naprawdę przybrała nieziemskich zdolności, gdyż cudowanie zamieniła się w substancję używaną do produkcji tabletek gwałtu. Tym samym 50-letniemu przemytnikowi w kategorii kreatywnego szmuglowania narkotyków udało się przebić kobietę, która w 2003 próbowała przemycić do Anglii haszysz ukryty w wibratorze. Na podium złapaliby się pewnie także goście, którzy przesłali z Kolumbii do Hiszpanii replikę Pucharu Świata. Kiedy przesyłkę poddano rutynowej kontroli, okazało się, że trofeum zrobiono z kokainy. 4. Pijawki. Zwierzęta, które próbuje się wwozić nielegalnie to niemal zawsze okazy egzotyczne. Niemal, gdyż czasami szmugluje się gatunki, które raczej nie mają szans zostać ozdobą czyjejś kolekcji. No chyba, że ten ktoś bardziej niż nowych eksponatów, potrzebuje dobrego psychologa. Najdziwniej wśród nich prezentują się chyba pijawki lekarskie. Celnicy kilka razy zatrzymywali ludzi próbujących wwieźć je do Polski. Rekord padł w 2006, gdy z Ukrainy starano się za jednym zamachem przemycić aż 2000 osobników. ''Zaledwie'' 500 pijawek w maju 2009 roku usiłowano wwieść autobusem z Lwowa do Warszawy. Gdyby uciekły, można by nakręcić niskobudżetowy remake thrillera z Samuelem L. Jacksonem. ''Pijawki w autobusie'' na pewno odniosłyby sukces. 3. Wozy pancerne. W grudniu 2007 roku pewien Czech próbował na pace ciężarówki wwieźć do Polski dwa czechosłowackie wozy pancerne wyposażone w działka przeciwlotnicze. Zostały jednak znalezione przez celników, którzy wytłumaczyli mężczyźnie, że to głupi pomysł. Czech mógł rozłożyć je na części i przemycać po kawałku, a następnie poprosić o pomoc tych gości. Zamiast tego spokojnie poczekał aż Polska i Cechy weszły do strefy Schengen, a kontrole graniczne zniknęły. Wtedy też sprzedał wozy dwóm polskim kolekcjonerom, którzy bez problemu wwieźli je do kraju. Nabytki nie umknęły uwadze służby celnej, która odwiedziła kolekcjonerów, zdemontowała z pojazdów działka i wszczęła postępowanie o nielegalnego posiadania broni. 2. Zwłoki. Dwie mieszkające w Anglii Niemki zostały zatrzymane na lotnisku w Liverpoolu, gdy chciały przemycić na pokład samolotu do Berlina martwego krewnego. Aby uniknąć wykrycia założyły mu ciemne okulary i przywiązały go do wózka inwalidzkiego. Po złapaniu twierdziły, że myślały, iż po prostu zasnął. Informacja ta okazała się tak niezwykła, że przeczytanie jej wykraczało poza możliwości niektórych prezenterów. 1. Głowa. Chyba jeszcze dziwniejsze od przemycania całego ciała jest przemycanie samej głowy, a na tym na początku 2006 roku wpadła kobieta lecąca na Florydę. Zatrzymana twierdziła, że czerep otrzymała z Haiti, by chronił ją przed złymi duchami. Przed celnikami, policją i sądami jej nie uchroniła, co znaczy, że wymiar sprawiedliwości w Stanach jest dobry albo to całe voodoo to bujda na resorach.
źródło:gazeta.pl |